Test elektrycznego śrubokręta WOWSTICK 1F+ z gearbest.com!

Test elektrycznego śrubokręta WOWSTICK 1F+ z gearbest.com!

Tym razem do testów wybrałem elektryczny śrubokręt WOWSTICK 1F+. Głównie z dwóch powodów, po pierwsze, sam sprzęt wydaje się bardzo ciekawym narzędziem które powinno znaleźć się w warsztacie każdego majsterkowicza. Po drugie, wybrałem najbardziej wypasiony zestaw akcesoriów. Śrubokręt dostarczyła mi firma DHL, czas dostawy wyniósł 4 dni włączając czas odprawy celnej. Koszt cła i podatku vat wyniósł 38 złotych które to zapłaciłem kurierowi przy dostawie. Śrubokręt był dobrze zapakowany i dotarł bez uszkodzeń.

Na wstępie muszę o czymś jeszcze napisać, otóż niedawno sprawiłem sobie podobną zabawkę, jednak w najuboższej wersji wyposażeniowej, czyli 1P+, bo przecież „po co mnie tyle tego”. Nie ukrywam, nie robiłem żadnego rozeznania i teraz trochę żałuję, dokładając kilkadziesiąt złotych miałbym znacznie lepiej wyposażone urządzenie.

Zestaw 1P+, zawiera śrubokręt zasilany z dwóch baterii AAA, zestaw bitów (18 szt.) oraz materiałowe etui. Całość była zapakowana w bardzo estetycznym kartoniku.

A tu zdjęcie porównujące mój zestaw 1P+ oraz wersję 1F+. To było pierwsze zaskoczenie, spodziewałem się co prawda, że opakowanie będzie trochę większe, bo samych akcesoriów jest więcej, nie przewidziałem jednak, że będzie to aż taki kloc. Przed odpakowaniem byłem pewny, że przez pomyłkę wysłano do mnie dwie sztuki zamiast jednej.

Pierwsze wrażenie, jak najbardziej pozytywne, wszystko bardzo ładnie zapakowane, producent wykorzystał całą dostępną przestrzeń. W zestawie otrzymujemy:

  • śrubokręt elektryczny,
  • 3 zestawy bitów,
  • podkładkę magnetyczną,
  • plastikowe etui,
  • podstawkę,
  • mały zestaw różnych dziwnych drobiazgów.

Podkładka magnetyczna to jeden z najlepszych dodatków w tym zestawie! Takie proste coś, a cieszy, każdy kto choć raz rozkręcił jakiś sprzęt na części doskonale wie, że nie ma nic gorszego niż szukanie małych śrubek po podłodze, a już najgorzej na dywanie. Jeśli któryś domownik w śrubkę nie wdepnie, to najszybciej znajdzie ją odkurzacz. Wracając jednak do podkładki, namagnesowana jest tak sobie, jednak całkowicie wystarczająco, żeby trzymać śrubki. Podkładka jest, działa i chwała producentowi za nią.

Bitów mamy trzy zestawy, są to standartowe bity „4mm”, więc będą pasować bity innych firm. Nie będę tu wymieniał każdej sztuki z osobna bo to każdy może sprawdzić sobie sam, napiszę więc ogólnie, bitów jest łącznie 56 sztuk, w tym kilka przedłużanych. Są wykonane w przyzwoitej jakości, znalazłem jedynie 3 sztuki których jakość wykonania pozostawiała trochę do życzenia, takie z trójkątnymi łebkami do rozkręcania zabawek z McDonald’s. Nie wiem natomiast jak z trwałością, to wyjdzie dopiero po czasie, jako że śrubokręt będzie przeznaczony jako nagroda w konkursie, to nie będę niczego specjalnie psuł, liczę na to, że nowy właściciel poinformuje nas jak bity się sprawują.
W zestawie mamy też plastikowe etui, zamykane jest na magnesy i można zmieścić w nim śrubokręt wraz z jednym zestawem bitów. Generalnie, jest całkiem poprawne, choć preferuję materiałowe etui z mojego zestawu, średnio ufam tym magnesom, a jest to jedyne zamknięcie tego etui.

Natomiast co do podstawki na śrubokręt, kompletnie nie rozumiem dlaczego miałbym używać czegoś takiego, o ile podstawka ma sens przy np. lutownicy, tak tu nie bardzo to rozumiem. Gdyby służyła do ładowania to spoko, pożyteczne. Ten element jest jednak tylko podstawką, masz do niego włożyć śrubokręt i pilnować żeby przypadkiem zamaszystym ruchem nie zrzucić go ze stołu. Podsumowując, dobrze że jest, jednak nic by się nie stało, gdyby jej nie było.

Wspomniałem, że mamy również „mały zestaw różnych dziwnych drobiazgów”, czyli właściwie co?

  • kabel usb do ładowania śrubokręta
  • mini słoiczek ze śrubkami
  • magnetyzer i demagnetyzer w jednym
  • zestaw do otwieranie smartfona

Napiszę tylko tyle, że konia z rzędem temu, kto tym zestawem otworzy telefon, ze względu na jakość tych elementów podejrzewam, że jest to niemożliwe lub są one jednorazowe. Odłożę to więc delikatnie do pudełka. Niech ktoś inny to zepsuje. Natomiast fajną zabawką jest (de)magnetyzer, możemy nim sobie, jak sama nazwa wskazuje, magnesować lub rozmagnesowywać bity żeby śrubki nam nie uciekały.

Najważniejszy jednak element w zestawie to śrubokręt, na pierwszy rzut oka jest solidnie wykonany, aluminiowy, powierzchnia jest satynowa. Znowu widać że ktoś się postarał… Sądząc po wydawanym przez niego dźwięku w środku siedzi przekładnia planetarna, zaryzykuję nawet stwierdzenie że ma metalowe tryby, aczkolwiek to tylko moje przypuszczenia. Na opakowaniu znajduje się informacja „dual power screwdriver”, zastanawiałem się co to właściwie znaczy…? Jak się domyśliłem, producent miał na myśli użycie śrubokręta jako narzędzie elektryczne oraz ręczne. Tak, wiem, troszkę to naciągane, ale ok. Według załączonej instrukcji śrubokręt obraca się z maksymalną prędkością 200 obrotów na minutę z momentem 0.15 Nm w trybie elektrycznym a w trybie ręcznym możemy odkręcać śruby z maksymalną siłą 3.0 Nm, co bez problemu wystarczy do pracy np. z laptopem czy smartfonem. W zasadzie jedyne przyciski jakimi dysponuje to ten od obrotów lewa-prawa.

Śrubokręt w bogatej wersji 1F+ (szary) posiada wbudowany akumulator litowo-jonowy, który według producenta wystarcza na 2 godziny pracy, natomiast czas ładowania wynosi 40 minut. Producent nie podaje pojemności akumulatora.  Mój śrubokręt w skromnej wersji 1P+ (srebrny)  jest zasilany dwoma bateriami typu AAA. To jest pierwsza dość istotna różnica. Zasilany bateriami śrubokręt jest wyczuwalnie cięższy od akumulatorowego odpowiednika. Rozumiem też już dlaczego producent zdecydował się na baterie AAA, zamiast AA, które to mają znacznie większą pojemność i bez problemu zmieściłyby się w obudowie. Pytanie, jakie należy sobie postawić, to czy wbudowany akumulator to wada czy zaleta? Jeśli w trakcie pracy rozładuje nam się akumulatorowy śrubokręt, to musimy przerwać pracę i go ładować, jeśli zasilany bateriami – to możemy szybko ożywić go nowym zestawem baterii. Na tą chwilę nie wiem które z tych rozwiązań jest lepsze, tu chyba każdy musi sam zdecydować.

Kolejna różnica między śrubokrętami to oświetlenie, w wersji 1F+ mamy trzy diody led, tańsza wersja 1P+ ich nie posiada. Kiedy śrubokręt pracuje – diody świecą. W pierwszej chwili pomyślałem że to zaleta bogatszej wersji, niestety czar prysł kiedy wieczorem postanowiłem się pobawić tym śrubokrętem, niestety ledy mają bardzo nieprzyjemną, zimną barwę podchodzącą pewnie pod 6000K lub więcej, przez co mocno męczą wzrok. Niestety nie da się ich wyłączyć. Tu znowu każdy musi dokonać wyboru samodzielnie. Samo oświetlenie to genialny, choć może wręcz nieco oczywisty pomysł, jednak w bardziej neutralnej barwie.

 

Przechodząc jednak do najważniejszego, czyli jak i czy w ogóle to działa? Na początek śrubokręt 1F+ postanowiłem przetestować na dronie którego aktualnie składam, śruby wielkości M3 wkręcał bez problemu, delikatnie je dociągając.

Później spróbowałem odkręcić trochę większe śruby scalające plastikowe obudowy, tu również najpierw popuściłem je „manualnie” a później odkręciłem już elektrycznie. Bez problemu, choć dało się wyraźnie wyczuć, że śrubokręt działa pod obciążeniem.

Podsumowując, ten prosty gadżet, jakim jest elektryczny śrubokręt, to dla mnie swego rodzaju objawienie. Jest czymś, co od dawna powinienem mieć, polecam gorąco. Trochę jednak szkoda, że w zestawie mamy tylko cztery przedłużane bity, przydałoby się ich trochę więcej bo śruby często schowane są głęboko w obudowach. Moja ocena skali zajebistości zjawiskowości tego gadżetu to 9/10.

PS Kupując śrubokręt z tego linka wspomagasz rozwój naszej strony.

KOMENTARZE

Przetwarzamy dane osobowe użytkowników witryny, zobacz szczegóły...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close